Franciszek Nowak kupił w lutym 2010 r. na giełdzie samochodowej od Piotra Tańskiego samochód osobowy marki opel z 2003 r. Strony uzgodniły cenę w wysokości 25 000 zł, w pisemnej umowie natomiast zaniżyły cenę dwukrotnie. Franciszek zapłacił połowę ceny w dniu sprzedaży, a drugą ratę zobowiązał się przelać na rachunek bankowy sprzedawcy w terminie trzech dni, czego jednak nigdy nie uczynił. W marcu 2010 r. Piotr zażądał zwrotu samochodu, powołując się na nieważność umowy sprzedaży samochodu z powodu jej pozorności.
Czy zawarta umowa sprzedaży była umową pozorną?
Czy Piotr ma rację?