Tomasz D. doznal 14.07.2009 na ulicy zawalu serca. Podczas czynności ratunkowych prowadzonych przez ratownika i lekarza wyszeptał iz pragnie by jego majątek otrzymala tylko żona z pominięciem jego rodziców (małżonkowie nie mieli dzieci). Tomasz D. zmarł 3 dni później. Podczas postępowania o stwierdzenie nabycia spadku na rozprawę w dn.12.07.2010 stawił się tylko lekarz który zeznał na okoliczność treści ustnego testamentu Tomasza D. Ratownik nie stawił się albowiem, jak wynika z adnotacji poczty na zwrotnym potwierdzeniu odbioru, wyjechał za granicę i nie wiadomo gdzie przebywa. Jednocześnie do sądu stawiły sie trzy panie, które twierdzą iż byly na ulicy podczas czynności ratunkowych udzielanych Tomaszowi D. jedna z nich nawet wezwała pogotowie. Słyszały rownież wszystko co mówił Tomasz D. Czy w tej sytuacji testament ustny Tomasza D. będzie mógl być podstawą dla stwierdzenia nabycia spadku po nim?
Komentarze
Można rozważyć jeszcze sytuację, czy możliwe byłoby potwierdzenie treści testamentu zgodnie z paragrafem 2. Ponieważ rok od oświadczenia woli spadkodawcy upływa 14.07.2010r. to do upływu terminu pozostają jeszcze dwa dni. Jeden ze świadków albo osoba trzecia musiałaby spisac treść oświadczenia woli spadkodawcy i (ponieważ podpisu spadkodawcy siłą rzeczy nie uzyskamy) wszyscy trzej świadkowie musieliby podpisać dokument. Co w związku z tym że nie ma ratownika medycznego i nie można do niego dotrzeć? Należałoby rozważyć, czy jako trzeciego świadka (obok lekarza i pani dzwoniącej po karetkę) mogłaby się podpisać jeszcze jedna z dwóch pozostałych pań, które stawiły się do sądu i potwierdziły treść oświadczenia woli spadkodawcy jako obecne na miejscu zdarzenia i słyszące oświadczenie spadkodawcy. Jeżeli tak (a moim zdaniem nie ma przeszkód) testament byłby ważny i dziedziczyłby tylko małżonek. Taki luźny pomysł:) Proszę o zgłaszanie zdań odrębnych, jeśli ktoś takowe ma:)