W sierpniu 2002 r. C na mocy ustnej umowy wynajął‚ swemu koledze - B samochód na okres od 1.10.2002 r. do 30.9.2007 r., zaś B zobowiązał‚ się do opłacania opłat w wysokości 500 zł za każdy miesiąc użytkowania samochodu oraz pokrywania bieżących kosztów eksploatacji pojazdu. O terminie płatności opłat strony nie postanowiły. W umowie tej ustalono natomiast, że każdej ze stron przysługiwać będzie “prawo do jej wypowiedzenia wg przepisów KC”. W styczniu 2003 r. C sprzedał samochód znajomemu A i poinformował go o umowie z B. Od tego miesiąca B zaprzestał płacenia i cały czas zwodził A, że niebawem uiści wszystkie zaległości. Wreszcie A dnia 18.4.2005 r. wypowiedział umowę bez zachowania terminów wypowiedzenia. Początkowo próbował uzyskać pieniądze na drodze pozasądowej, prosząc B listownie o zapłatę, aż w końcu dnia 14.5.2007 r. wniósł do sądu powództwo z żądaniem zasądzenia opłat za okres od 1.1.2003 r. do 30.3.2005 r., tj. kwoty 13.500 zł oraz o zwrot pojazdu, którego B do tej pory nie oddał.
B nie zamierza oddawać ani pieniędzy ani auta i powołuje się na przedawnienie roszczeń.
Czy żądania A wobec B zostaną uwzględnione?
Komentarze
A mógł rozwiązać umowę bez okresu wypowiedzenia, bowiem B przez ponad 2 miesiące nie płacił czynszu z tytułu najmu ruchomości.
Żądanie zapłaty obejmowało okres od 1 stycznia 2003 do 30.03 2005 czyli daty wypowiedzenia umowy.
A może więc skutecznie żądać zapłaty za okres od 14.05.2004 do 30.03.2005 roku.
W przedmiotowym kazusie nie ma przesłanek do stosowania art. 5 kc jako obrony wobec podniesionego przez B zarzutu przedawnienia. A od dłuższego już czasu wiedział i tolerował stan rzeczy polegający na nie płaceniu przez B czynszu , to zaś że zwlekał tak długo z wytoczeniem powództwa jest wyłącznie jego decyzją. B korzystając z przewidzianych w art. 118 kc terminów przedawnienia nie czyni niczego co by miało być sprzeczne ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem prawa, zasadami współżycia społecznego. Przecież A powinien był wiedzieć, że roszczenia , które mu przysługują , są roszczeniami okresowymi a jako takie ulegają przedawnieniu z upływem terminu trzyletniego.
No ale oczywiście zawsze jest to jakiś sposób do obrony dla niefrasobliwego wierzyciela , który przeoczył termin przedawnienia. Wydaje się tylko, że w tym przypadku sposób ten okaże się mało skuteczny.
Pomimo tego, że podniesienie takiego zarzutu, jeśli faktycznie upłynął termin przedawnienia, powodować będzie z reguły oddalenie powództwa, to może się zdarzyć i tak, że stan faktyczny konkretnej sprawy, a zwłaszcza postawa dłużnika uzasadniać będą, w świetle art. 5 kodeksu cywilnego, nieuwzględnienie zarzutu przedawnienia. Zgodnie bowiem z art. 5 kodeksu cywilnego nikt nie może czynić ze swego prawa użytku, który byłby sprzeczny ze społeczno – gospodarczym przeznaczeniem tego prawa lub z zasadami współżycia społecznego. Takie bowiem działanie uprawnionego nie jest uważana za wykonywanie prawa i nie korzysta z ochrony.
Jeśli zatem zostanie wykazane, że swoim zachowaniem dłużnik wywołał u wierzyciela przekonanie, że dobrowolnie dokona spłaty zadłużenia np. poprzez negocjacje co do spłaty zadłużenia w ratach, czego nie uczynił, a tymczasem doszło do przedawnienia roszczenia, wówczas można skutecznie zarzucać, że podniesiony przez dłużnika zarzut przedawnienia stanowi nadużycie prawa w świetle przytoczonego powyżej art. 5 kodeksu cywilnego.
Takie stanowisko zajął Sąd Najwyższy: „Sąd wyjątkowo może nie uwzględnić zarzutu upływu terminu przedawnienia roszczenia – także wynikającego ze stosunku między przedsiębiorcami – jeżeli jego podniesienie przez pozwanego jest nadużyciem prawa. Stosowanie art. 5 k.c. musi się opierać na wszechstronnym rozważeniu całokształtu okoliczności rozpoznawanej sprawy. […] podstaw bowiem do uznania zarzutu przedawnienia za nadużycie prawa można dopatrywać się w sytuacji, w której dłużnik swoim postępowaniem, np. przez podejmowanie pertraktacji lub innych działań, wywołał przekonanie wierzyciela, że dobrowolnie spełni swoje świadczenie, jednak ostatecznie tego nie uczynił – tymczasem zaś doszło do przedawnienia roszczenia. Chodzi tu o tzw. uśpienie czujności wierzyciela. Podniesienie przez dłużnika w takiej sytuacji zarzutu przedawnienia musi być uznane za sprzeczne z zasadami współżycia społecznego, gdyby bowiem zarzut ten okazał się skuteczny, dłużnik uzyskałby korzyść majątkową w istocie w wyniku swego niewłaściwego postępowania.” (wyrok SN z dnia 27 czerwca 2001 r., II CKN 604/2000, LexPolonica). Należy jednak pamiętać, że przedawnienie roszczeń to reguła, a sąd jedynie wyjątkowo może nie uwzględnić podniesionego przez dłużnika zarzutu przedawnienia.
Może to uczynić tylko wówczas, jeśli wierzyciel udowodni, że przyczyna opóźnienia w dochodzeniu roszczenia na drodze sądowej wiązała się bezpośrednio z postępowaniem dłużnika, który przedłużał negocjacje dotyczące dobrowolnej spłaty zadłużenia. Jeśli w świetle oceny rzeczywistego stanu faktycznego ukształtowanego działaniami stron w zakresie łączących je stosunków (również gospodarczych), okaże się, że korzystanie przez dłużnika z przysługującego mu prawa podmiotowego pozostaje w sprzeczności z art. 5 k.c., wówczas sąd może zarzutu przedawnienia nie uwzględnić.
pozdrawiam