Bardzo proszę o podanie rozwiązania rozwiązanego w podręczniku kazusu - nie, nie -nie omyliłem się! Moim zdaniem tu się wkradł jakiś chochlik ( wyd. 9 z 2010r. Zobowiązania - cz. ogólna prof. Radwański)
Treść kazusu:
Jeżeli współwłaściciele nieruchomości A, B i C zawarli umowę z X o naprawę dachu na sumę 1200 zł, która to sumę zapłacił w całości A, to w myśl art. 207 kc o wielkości roszczenia regresowego decydował będzie udział we współwłasności. Przyjmując, że A jest współwłaścicielem w połowie, a B i C w 1/4, może on żądać zarówno od B, jak i od C po 300 zł.
póki co wszystko jasne i czytelne, jednak dalej jest tak:
W opisanym powyżej przypadku w razie niewypłacalności C, A ma do B roszczenie regresowe o zapłatę dodatkowo 100zł.
wg mojej skromnej osoby coś tu nie gra - moim zdaniem A ma do B roszczenie o zapłatę 75 (1/4 z 300) wniosek z art.376 par. 2
Bardzo proszę o sprostowanie mojego toku rozumowania jeśli się mylę lub o potwierdzenie zasadności takiej interpretacji.
Komentarze
Zadałem to samo pytanie na forum prawnym to oto co mi odpisali:
Wszystko jest w ustawie.
Art. 376. § 1. Jeżeli jeden z dłużników solidarnych spełnił świadczenie, treść istniejącego między współdłużnikami stosunku prawnego rozstrzyga o tym, czy i w jakich częściach może on żądać zwrotu od współdłużników. Jeżeli z treści tego stosunku nie wynika nic innego, dłużnik, który świadczenie spełnił, może żądać zwrotu w częściach równych.
§ 2. Część przypadająca na dłużnika niewypłacalnego rozkłada się między współdłużników.
Skoro niewypłacalny (C) miał zapłacić 300 zł i tę kwotę trzeba rozłożyć między pozostałych, a A ma dwa razy większy udział niż B, to A pokrywa 200 zł, a B pokrywa 100 zł.
i tu wpadłem na matematyczną metodę proporcji
bo 1/2 do 1/4 - to proporcja 2:1
czyli: (to napisałem na forum prawnym ale nie doczekałem się odpowiedzi)
Czyli gdyby A posiadał 8/10 udziałów a B 1/10 oraz C1/10 - to niezapłacona przez C suma 120 zł dzieliłaby się proporcjonalnie na A i B w stosunku 8:1. Zatem A miałby roszczenie do B o 13,4 zł?
czyżby to o to chodziło?
Jeżeli nie ma takiej tezy to muszę przyznać, że stanowisko to jest ciekawe ale wyjątkowo odosobnione. Nigdy się z nim nie spotkałem, nawet na gruncie KZ poglądy doktryny (Rosenbluth i Korzonek) były jednolite i zbieżne z tym co mówi się teraz tzn. że decyduje treść stosunku prawnego łaczącego strony(a więc Twoja interpretacja). Na gruncie obecnych przepisów z tego co zobaczyłem takie stanowisko (jak Rosenbluth) zajmuje W. Dubis
Ponownie przepraszam za złą składnie śpieszy mi się.