Jacek M. przejeżdżając przez miejscowość P. prowadził samochód z prędkością 90 km/h. Wyjeżdżając spoza zakrętu, minął budynek kościoła i zbliżał się do oznakowanego na drodze przejścia dla pieszych. Około 10 m przed przejściem zauważył chłopca przebiegającego na oślep przez jezdnię z lewej na prawą stronę drogi. Odruchowo skręcił w prawo i wjechał częściowo na pas przydrożnej zieleni. Nie hamował. W tym samym momencie chłopiec uderzył w lewy bok samochodu, wybijając szybę w drzwiach od strony kierowcy oraz niszcząc boczne lusterko. Odrzucony na bok przez pędzący samochód upadł na jezdnię. Chwilę później Jacek M. rozpoczął hamowanie i zatrzymał się w odległości ok. 60 m za przejściem dla pieszych. Chłopiec wpadł na jadący samochód około 2 m przed oznakowanym przejściem dla pieszych. Zaraz po uderzeniu Jacek M. wezwał policję oraz karetkę pogotowia, która zabrała chłopca do szpitala.W wyniku zderzenia chłopiec doznał wstrząśnienia mózgu, złamania lewej nogi oraz ogólnych potłuczeń ciała. W miejscowości P. obowiązywało ograniczenie prędkości do 70 km/h. W trakcie postępowania przygotowawczego powołany przez prokuratora biegły sądowy stwierdził, że nawet gdyby Jacek M. jechał z prędkością 70 km/h to i tak nie uniknął by potrącenia chłopca, ponieważ ten wtargnął nagle na jezdnię tuż przed jadący samochód. Oceń odpowiedzialność Jacka M.
Komentarze
Ze stanu faktycznego nie wynika jakoby Jacek M. nie był w chwili czynu niezdolny do przypisania winy. Nie był on też nietrzeźwi i zachował się on poprawnie pod względem zawiadomienia pogotowia. Nie ma znaczenia jego zamiar albo jego brak, bo art.177 paragraf 1 penalizuje zarówno dokonanie czynu zarówno umyślnie jak i nieumyślnie.