Kazus: Oszusto w trakcie zawierania ugody na sali sądowej

W 2012 Grzegorz D. znalazł w jednym z internetowych serwisów ogłoszenie o sprzedaży auta bezwypadkowego "super idealnym stanie".  Grzegorz D. pojechał do Zenona C. Grzegorz D. prosił o możliwość zbadania samochodu w ASO znajdującym się w mieście oddalonym o ponad 50 km, ale Zenon C. odmówił. Grzegorz D. pojechał do miasteczka gdzie mieszka Zenon C. i samochód obejrzał, zbadał (także w lokalnym warsztacie samochodowym). Badania auta przez lokalnych mechaników nic złego nie wykazały. Grzegorz D. nie miał możliwości dokłądnego przetestowania auta na drodze, jako iż żona Zenona C. z którą jechał stwierdział iż Grzegorz D. nie potrafi prowadzić samochodu i/lub prowadzi auto w sposób nierozsądny w jej mniemaniu.

W trakcie zakupu Zenon C. okazał dowód zakupu od poprzedniego właściciela na kwotę 20 tyś zł. i zapytany o tą kwotę na rachunku stwierdzil iż kwota ta została wpisana "dla celów podatkowych". Ponieważ badania techniczne było w porządku Grzegorz D. przyjął jego wyjaśnienia za wiarygodne i kupił pojazd od Zenona C. (i jego żony z którą miał współnotę majątkową). ww. samochód, który wedle wszelkich jego zapewnień, a także jego żony, miał być bezwypadkowy i w doskonałym stanie.

Po jakimś czasie Grzegorz chcąc ulepszyć swoje auto oddał je do warsztatu które miało zamontować w nim dodatkowe elementy. W warsztacie, podczas instalacji nowych urządzeń i rozebraniu auta do "blachy"okazało się, że auto jest powypadkowe i było spawane z conajmniej dwóch, ale możliwe że 3 innych pojazdów. Okazało się także ze posiada inne liczne wady ukryte mniejszej wagi.

Okazało się że w związku z tym odkryciem rynkowa wartość auta okazała się być znaczenie mniejsza iż ta którą zapłacił Grzegorz D, a nade wszystko powodował iż w razie wypadku samochód może nie gwarantować bezpieczeństwa i zachować sie nieprzewidywalnie.

Ponieważ auto okazało się być inne niż zapewniał go sprzedawca, Grzegorz D. poinformował Zenona C. o swoich odkryciach. Ten zaprzeczył aby cokolwiek wiedział o wypadkowej przeszłości i odmówił zwrotu pieniędzy za auto i zabrania tegoż. W związku z tym Grzegorz D.  wysłał mu pismo o odstąpieniu od umowy sprzedaży oraz żadanie zwrotu pieniędzy zapłaconych za pojazd oraz wezwanie do zabrania samochodu. Ponieważ Zenon C. (i jego żona) nie poczuwali się do sprzedaży auta innego niż "bezwypadkowe".

Grzegorz D. sporządził pozew cywilny i wysłał go do sądu. Rozprawa została wyznaczona i Grzegorz D. oczekiwał na termin rozprawy.

W trakcie oczekiwania na rozprawę na zaparkowany samochód (nie był użytkowany w międzyczasie) spadła gałąż drzewa powodując niewielkie wgniecenie w dachu, aczkolwiek mogące być kosztowe w naprawie, przy czym koszty te, w zależności od użytych metod naprawy wahają się od kilku tyś. zł do wręcz 2/3 wartości pojazdu za jaką został zakupiony. Grzegorz D. nie wiedząc co ma robić udał się z autem do rzeczoznawcy PZMOT z zakresu motoryzacji (także powoływanego przez sądy) który zbadał auto, wycenił koszty naprawy, a także zbadał auto pod kątem techniczym, i orzekł iż auto jest w dobrym stanie technicznym i byłoby dopuszczone do ruchu - sporządził stosowną opinie na piśmie potwierdzającą ww. okoliczność.

W takim stanie rzeczy Grzegorz D. w dniu rozprawy - działając bez adwokata, udał się do sądu i tam, ku zaskoczeniu okazało się iż na skutek namowy sędziego przewodniczącego pozwany Zenon C. (który stawił się w towarzystwie adwoakata) nagle stwierdził , po konsultacji z adwokatem, iż chce zawrzeć ugodę sądową tzn. oddać pieniądze i zabrać auto. Wynegocjowana ugoda zawierała stwierdzenie iż samochód ma być przekazany sprawy technicznie na dzień zawierania ugody i miał on nie uczestniczyć w żadnym wypadku komunikacyjnym spowodowanym przez powoda,a Zenon C. zobowiązał się zwrócić 40 tyś zł. Powód Grzegorz D. nie był przesłuchiwany, pozwany Zenon C. również. Grzegorz D. na moment zawierania ugody miał pewność (popartą zapewnieniem rzeczoznawcy samochodowego) iż samochód jest w pełni sprawy technicznie.

Grzegorz D. nie wspominał nic o uszkodzeniu dachu przez gałąż, ani też nie był o to pytany przez sąd, ani przez pozwanego Zenona C. Rozprawa została zamknięta ugodą, która się uprawomocniła po 7 dniach od daty jej zawarcia.

Grzegorz D. około tydzień po rozprawie udał się, przed przekazaniem pojazdu do stacji diagnostycznej gdzie auto zostało zbadana na urządzeniach i został z nich sporządzony wydruk. Wydruk potwierdzał iż wszystkie systemu auta były technicznie sprawne, tj, spełniały stosowne normy, ponieważ samochód nie był użytkowany przez dłuższy czas.

Następnie Grzegorz D. wysłał wiadomość Zenonowi C. aby odebrał auto. Zenon C. stawił się aby odebrać auto ale po obejrzeniu auta stwierdził iż go w tym stanie nie odbierze.

Wkrótce potem Grzegorz D. rozpoczął procedurę egzekucji komorniczej. Niedługo po jej wszczęciu Zenon C. wniósł pismo o cofnięcie klauzuli wykonalności na ugodę, i ponadto zgłosił sprawę zawarcia ugody jako przestępstwo do miejscowej prokuratury. Prokurator przyjął wersję oskarżonego i sporządził akt oskarżenia o oszustwo przy zawieraniu ugody sądowej o zwrot samochodu na kwotę 40 tyś. zł. w ten sposób iż Grzegorz D. zataił przed Zenonem C. fakt uszkodzenia samochodu czym doprowadził do zawarcia ugody na jego szkodę.

W międzyczasie sąd zwrócił się do poprzedniego właściciela samochodu o potwierdzenie za jaką kwotę faktycznie ww. auto zostało nabyte, a ten potwierdził iż Zenon C. faktycznie nabył je za 20 tyś. zł., choć przed sądem Zenon C. potwierdził, iż kupił je (wraz z żoną) za 40 tyś . zł.

Oceń czy doszło do oszustwa przy zawieraniu ugody sądowej przez Grzegorza D. jeśli tak to jakie i na jakiej podstawie, a także jaka może być odpowiedzialność sprzedajacego Zenona C. (i jego żony) w powyższej sprawie, jeśli w ogóle.

Related Articles

Nie masz uprawnień, aby dodawać komentarze. Zaloguj się aby móc komentować.